piątek, 8 maja 2020

O złotoryjskim złocie

Złoto, złoto... któż nie chciałby utonąć w złocie? No może nie Ci, którzy akurat szukają go w rzece. Co to za przyjemność utonąć, mając w ręce solidną dawkę świetlanej przyszłości.

Baszta kowalska w Złotoryji (pocztówka z 1915 roku, domena publiczna)
Na terenie Pogórza Kaczawskiego złoto wydobywano od wieków. Duża aktywność kopaczy przypadła już na IX i X wiek. Wielu było takich, którzy na złotym kruszcu wzbogacili się niemało. Niektórzy też wymienili złoto na coś cenniejszego - wieczną sławę. Jednym z nich był niejaki Ryj. To do niego należała spora ilość złota. Miał go całkiem sporo i pewnie dlatego Ryja zwano wówczas Goldbergiem lub Aureus Mons.

czwartek, 7 maja 2020

Waldemar Łysiak, "Polaków dzieje bajeczne". Recenzja.

Osoba szukająca wyczerpującej merytorycznie monografii prawdopodobnie odłoży nową (stan na 2014 rok - przyp. red. Słowiańska moc) książkę Łysiaka z niesmakiem. Na nieco mniej wymagającego czytelnika czeka jednak fascynująca podróż przez osnutą mgłą tajemnicy polską mitologię.

Waldemar Łysiak, "Polaków dzieje bajeczne", wyd. Nobilis, 2014, 320 stron.
"Polaków dzieje bajeczne" to książka, która nie próbuje udawać naukowej pozycji. Szukający informacji naukowiec szybko odbije się od braku przypisów, indeksu czy nawet bibliografii. Jeśli nawet spróbuje wniknąć w tekst (stanowiący około połowy objętości książki - drugie tyle zajmują ilustracje), nie znajdzie w nim pogłębionych analiz i odkrywczych wniosków. Warto jednak odłożyć na bok na chwilę swe naukowe oczekiwania i dać się ponieść narracji. Powszechnie znane legendy odsłaniają bowiem przed czytelnikiem swoje mniej popularne wersje. Każdy wie, że Wanda nie chciała Niemca - ale że według innego podania zwyciężyła jego armię i tym samym skłoniła go do samobójstwa...?

poniedziałek, 4 maja 2020

Jałmużnictwo i żebracy w średniowieczu

Przez całe średniowiecze masowy charakter miało jałmużnictwo zbiorowe. Uprawiane było przez Kościół, stanowiło element składowy liturgii pogrzebowej najpierw władców i możnych, a potem też zamożnego mieszczaństwa. Żebraków wspierały klasztory, a władcy udzielali wielkich jałmużn w czasie objazdów kraju i z okazji wielkich świąt. Rozdawnictwo miało na celu podniesienie ich prestiżu. Pomocniczą rolę odgrywały w realizacji tego zadania tak żony, jak i urzędnicy.


Gall Anonim przytacza anegdotę o tym, jak na polecenie Bolesława Chrobrego, jego urzędnicy wykonują niektóre czynności rozdawnicze z ramienia panującego1. Inną anegdotą jest opowieść o szczodrobliwości Bolesława II, który obdarowuje ubogiego kleryka tak wielką ilością złota, jaką ten za jednym razem jest w stanie unieść2. Moralne rozwinięcie tej historii znaleźć można u Wincentego Kadłubka, gdzie biedak powodowany chciwością zabiera zbyt wiele złota w królewski płaszcz. Chcąc je podnieść, zostaje przygnieciony ciężarem i umiera3.

niedziela, 3 maja 2020

Percival Schuttenbach, "Postrzyżyny". Recenzja.


Na łamach naszego bloga niejednokrotnie zaznaczaliśmy, że dobrą muzykę warto promować niezależnie od tego, kiedy została wydana. W przypadku zespołu Percival Schuttenbach mogłoby nie mieć to zastosowania, zważywszy na to jak sławny jest to zespół. Jednakże istnieje pewien ich album, który raczej nie jest powszechnie znany. Mowa o EPce "Postrzyżyny" wydanej w 2012 roku.

sobota, 2 maja 2020

Gdy susza dokucza...

Jacek Malczewski, "W tumanie" (1893-1894; domena publiczna)
Susza nigdy nie była zjawiskiem pożądanym. Może negatywnie wpłynąć na wielkość zbiorów i znacząco przybliżyć groźbę głodu. Nic więc dziwnego, że ludy rolnicze, takie jak na przykład Słowianie, próbowały sobie wytłumaczyć ją na różne sposoby, niekoniecznie racjonalne. Susza mogła być więc karą boską, a wraz z innymi znakami zwiastować nieodległy koniec świata. Bywało też, że o powodowanie suszy oskarżano czarownice (wiedźmy, cioty itp.) lub diabły i inne istoty demoniczne. W niniejszym artykule przybliżymy kilka tradycyjnych sposobów zapobiegania lub odwołania suszy.

piątek, 1 maja 2020

O prawdopodobnej świątyni pogańskiej we Wrocławiu

Fragment rekonstrukcji wrocławskiej świątyni według S. Moździocha.
Źródło: S. Moździoch, "Archeologiczne ślady kultu pogańskiego na Śląsku wczesnośredniowiecznym" [w:] "Człowiek-sacrum-środowisko. Miejsca kultu we wczesnym średniowieczu" (red. S. Moździoch), Wrocław, s. 155–194., 2000
Drzewa nie są zbyt rozmowne. Zwłaszcza kiedy potnie się je na kawałki lub rozłupie. Wtedy zazwyczaj leżą spokojnie i nawet nie zaszumią. Nie mają zresztą po co - nikt się nimi nie interesuje. Zalegają, gniją, chronią, podtrzymują lub zadają rany, ale ich los niewielu obchodzi. No chyba, że akurat ich części zostają wykorzystane do skonstruowania czegoś interesującego.

Coś interesującego zostało odnalezione podczas badań na wrocławskim grodzie na Ostrowie Tumskim w latach '50 i '60 XX wieku przez Elżbietę Ostrowską. W wykopie oznaczonym numerem VII odkryto fragmenty budowli drewnianej o niestandardowej wielkości, rzeźbioną deskę, fragmenty tkanin i kilka innych drobnych artefaktów. Drewno jednak uparcie milczało. Nie będzie strzępić desek po próżnicy. Badacze przyjęli więc, że budynek ten musiał pełnić "funkcję specjalną". I na tym poprzestano.

niedziela, 26 kwietnia 2020

Czy źródła dotyczące religii dawnych Słowian są wyczerpane?

Wiktor Michajłowicz Wasniecow, "Bogatiri", 1898 (domena publiczna)
Zdecydowana większość badaczy religii/wierzeń średniowiecznych Słowian jest zgodna, co do odpowiedzi na pytanie postawione w tytule. Ilość źródeł pisanych dotyczących interesującego nas zagadnienia jest skończona. I nie ma znaczenia czy mowa tu o hiperkrytykach, którym poglądy przyciemniają osąd (typu D.A. Sikorski), czy o bardziej optymistycznych reprezentantach wielu nauk, takich jak historia, etnologia, antropologia kultury, antropologia religii, religioznawstwo, czy językoznawstwo. Choć każdy z nich, z racji dziedziny naukowej, w ramach której się porusza, może dochodzić do zupełnie różnych, wykluczających się wzajemnie lub uzupełniających wniosków, to w jednej sprawie pozostają niemal zgodni. Źródeł pisanych nie przybędzie i nieważne jak bardzo byśmy tego chcieli, stan ten nie ulegnie zmianie. Tym samym, pełnego obrazu starosłowiańskich wierzeń nigdy nie uzyskamy. Możemy tylko starać się "uszczegółowić pewne fakty"1, uszczegółowić niektóre bliżej znane nam fragmenty całościowego obrazu.