czwartek, 5 listopada 2020

Południca!, "Królowa Czechosłowacji". Recenzja.

"Całą noc całun ci prasowały
A ty co? Dym i szkło"

Krakowskiej Południcy! (nazwa koniecznie z wykrzyknikiem na końcu) nie trzeba chyba przedstawiać fanom polskiej muzyki folk. Sam miałem to szczęście, że Południcę! poznałem w czasach prehistorycznych, gdy zespół jeszcze grał psychodeliczną, przepełnioną duchem romantycznej Słowiańszczyzny, analogiczną gędźbę, którą nieliczni mogą pamiętać z EPki "Bajki mają zęby". Później na długograju 'Spóźnione wejście w XXI wiek" wszyscy mogliśmy usłyszeć muzykę zgoła odmienną. Była to bowiem mieszanka alternatywy, jazzu, folku i elektroniki, z mocnym akcentem na folk i jazz. "Królowa Czechosłowacji" (co za tytuł!) przyniosła kolejną rewolucję. Folk zszedł na dalszy plan, a prym wiedzie tu elektronika, alternatywa i… glitch hop... (dopiero przy tej płycie dowiedziałem się, że istnieje coś takiego, jak glitch hop). Gdzieś tam w tle nadal możemy usłyszeć elementy jazzowe, gdzieniegdzie nawet pop, a wszystko to poprzeplatane dźwiękami cymbałów, klarnetu i mandoliny. Przeważają tu jednak syntezatory i wszelakie elektroniczne efekty.

środa, 28 października 2020

Pijun, "Jigra". Recenzja.

 

"Jigra" to debiutancka EPka bydgoskiej kapeli Pijun, która pojawiła się nagle, niczym pierwsza ziemia wynurzona z pramorza. Nagrana została latem 2020, a wydana 26 października tego samego roku. Składa się na nią pięć utworów, na których usłyszeć możemy dźwięki buzuki, gitary akustycznej, fletu, bębnów i aż trzech wokali. Całość brzmi dosyć surowo, momentami wręcz topornie, a wokale wyraźnie wymagają dopracowania. Jednak w moim odczuciu nie jest to wada. Muzyka ta przypomina bowiem odległe początki polskiej sceny folk.

piątek, 16 października 2020

Paweł Szczepanik, "Rzeczywistość mityczna Słowian północno-zachodnich i jej materialne wyobrażenia. Studium z zakresu etnoarcheologii religii". Recenzja.

"Możliwość głębszego namysłu i zbudowania narracji na temat rzeczywistości mitycznej interesującej nas społeczności wynika z założenia, że elementy materialne odgrywały niezwykle istotną rolę w sposobie funkcjonowania, postrzegania i kreowania świata. W źródłach archeologicznych należałoby więc widzieć elementy aktywne, będące odbiciem procesów myślowych, które skupione wokół wyobrażeń religijno-mitycznych odnoszą elementy materialne bezpośrednio do sfery ideacyjnej, dzięki czemu umożliwiają nam poznanie tej ostatniej".
P. Szczepanik, "Rzeczywistość mityczna Słowian północno-zachodnich…", s. 7.
Paweł Szczepanik, "Rzeczywistość mityczna Słowian północno-zachodnich
i jej materialne wyobrażenia. Studium z zakresu etnoarcheologii religii"
,
Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2020, 410 stron.
"Rzeczywistość mityczna Słowian północno-zachodnich i jej materialne wyobrażenia. Studium z zakresu etnoarcheologii religii" to najnowsze dzieło dr. Pawła Szczepanika. Autor, archeolog i etnolog, adiunkt w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, z właściwą sobie gracją i ostrożnością, przedstawia w omawianej książce sposoby konceptualizowania rzeczywistości mitycznej przez tytułowych Słowian północno-zachodnich doby wczesnego i pełnego średniowiecza (od VI do XIII wieku) na podstawie analizy znalezisk archeologicznych. Ramy terytorialne, w których Szczepanik porusza się w podjętych rozważaniach, obejmują Pomorze, Maklemburgię - Pomorze Przednie oraz północną część Brandenburgii. "Jest to więc obszar obejmujący ziemie pomorskie, wieleckie i obodrzyckie, które najdłużej pozostawały przy tradycyjnych wierzeniach, opierając się przez długi czas misjom chrystianizacyjnym" (s. 22).

niedziela, 27 września 2020

Tęcza, zmiana płci i moce magiczne

Józef Janowski, "Krajobraz z tęczą" (domena publiczna)
W kulturze ludowej Słowian zachowało się sporo wierzeń dotyczących tęczy. Jednakże jedno z nich przykuwa szczególną uwagę. Mowa o opisanym krótko przez Kazimierza Moszyńskiego przekonaniu o konsekwencjach, jakie czekają tych, którzy napili się z tego samego miejsca, z którego pije tęcza:
"W wielu krajach Słowiańszczyzny południowej i poczęści północnej (w Serbochorwacji, Bułgarji, na Małorusi) mieli etnografowie sposobność notować jeszcze jeden zajmujący przesąd o tęczy. Zdaniem mianowicie wieśniaków ktokolwiek napiłby się się wody z miejsca, skąd pije tęcza, albo ktoby przeszedł pod tęczą it.p., ten z mężczyzny stanie się kobietą, względnie z kobiety - mężczyzną (albo - co rzadziej słyszymy - ten zamieni się w zwierzę). Podobne mniemanie istnieje m.i. u różnych tubylczych ludów Transkaukazji"1.
W tym krótkim fragmencie kryje się więcej treści mitycznych niż może wydawać się na pierwszy rzut oka. Dlatego też dla lepszego zrozumienia powiązania tęcza - zmiana płci i pośrednio tęcza - zmiana płci - moce magiczne warto rozłożyć ten tekst na czynniki pierwsze.

środa, 23 września 2020

Piotr Korczyński, "Dla ojczyzny ratowania: szubienica, pal i kula. Dyscyplina w dawnym Wojsku Polskim". Recenzja.

Jak w polskim wojsku na przestrzeni wieków prezentowała się dyscyplina? Na to pytanie próbuję odpowiedzieć Piotr Korczyński w swej najnowszej książce.

Piotr Korczyński, "Dla ojczyzny ratowania: szubienica, pal i kula",
Wydawnictwo Naukowe PWN, 2019, 340 stron.
W polskiej świadomości historycznej wojsko zajmuje miejsce szczególne. Polska od zarania dziejów biła się z wieloma wrogami. W szkołach uczymy się o twardych rycerzach spod Grunwaldu, skrzydlatej husarii, walecznych ułanach czy dzielnych żołnierzach generała Andersa. Jednak rzadko zawraca się uwagę na to, że wojsko tworzyli ludzie, a sama wojna potrafiła obedrzeć ich ze wszelakich ludzkich odruchów. Aby zapanować nad dezerterami, wojskowymi konfederacjami czy inną niesubordynacją w armii, potrzebna była dyscyplina.

sobota, 19 września 2020

Artur Kijas, "Początki państw. Ruś". Recenzja.

 Wszyscy chyba znamy legendy o początkach państwa polskiego - jeden z ich bohaterów miał udać się na wschód i dać początek Rusi. Nasi sąsiedzi znają jednak nieco inną wersję tej opowieści. Artur Kijas, opierając się na staroruskich kronikach, przedstawia nam ją w swojej nowej książce.

Artur Kijas, "Początki Państw. Ruś"
Wydawnictwo Poznańskie, 2014, 328 stron. 
Ruś stworzyła zręby swojej państwowości w tym samym niemal czasie co Polska, a tymczasem ten etap jej historii pozostaje prawie zupełnie nieznany dla przeciętnego czytelnika. Gdy Polskę dotknęło rozbicie dzielnicowe, z podobną sytuacją musieli zmierzyć się także władcy kijowscy. Długo można by wymieniać podobieństwa, wystarczy jednak zaznaczyć, że plemię zamieszkujące okolice Kijowa nazywało siebie... Polanami, a to daje olbrzymie pole do spekulacji.

Autor, jak sam przyznaje, podjął się próby syntezy dziejów Rusi nazywanej Kijowską od jej legendarnych początków aż po upadek w 1240 roku, spowodowany najazdem mongolskim. Bazą dla tej pracy są liczne opracowania i artykuły, ale głównym źródłem pozostają kroniki i latopisy, szczególnie Powieść doroczna (w Polsce wydana jako Powieść minionych lat). Ze skrupulatnością obcą swoim średniowiecznym kolegom Artur Kijas przedstawia genezę ruskiej państwowości i próbuje odpowiedzieć na związane z nią podstawowe pytania. Jednym z nich jest, dyskutowana już od XVIII wieku, kwestia udziału przybyszów ze Skandynawii, Waregów, w stworzeniu największego słowiańskiego państwa.

niedziela, 13 września 2020

Z historii Kazimierza Dolnego...

Kazimierz był zmienny. Raz był Sprawiedliwy, raz Wielki, a innym razem Dolny. Kiedy zdecydował się być Wielki to podobno wziął kielnie i wymurował Polskę. Sprawiedliwy też był podobno bardzo, zwinnie posługując się kijem lub marchewką. Wszystkie 3 Kaźki spotkały się w Kazimierzu. Dolnym. 

Kazimierz Dolny (woj. lubelskie), widok ze Wzgórza Trzech Krzyży.
Zdjęcie: Elapros; na licencji CC BY-SA 4.0
Zanim jednak Kazimierz stał się Dolnym był Wietrzną Górą i Skowieszynem. Z tych czasów zostało nam trochę ceramiki i wieża. Reszta albo leży i czeka na odkopanie albo już jej nie ma. Na szczęście znaleźli się tacy, którym chciało się siedzieć na niewygodnym krześle, w ciemnej komnacie i maczać pióro w atramencie. Z tego maczania wychodziły później kroniki, które powodowały nie tylko odpowiedzi na pytania ale również spektakularne spory i śmiałe hipotezy. Nie jedna klawiatura padła trupem nie wytrzymując trudów prowadzenia wieloletnich sporów, nie tylko w kwestii Kazimierza.