Czarnobyl. Dla władz ZSRR - ostatni gwóźdź do trumny. Tragedia, która zwiastowała rychły upadek mocarstwa. Dla mieszkańców okolicznych miejscowości katastrofa, która zabrała im dotychczasowe życie. Jest jeszcze jedna grupa poszkodowanych, o których rzadko się mówi. To właśnie im dedykowana jest ta książka.
Wybuch w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej stał się symbolem upadku i bezradności Związku Sowieckiego. Katastrofa znalazła swoje miejsce w podręcznikach szkolnych, w opracowaniach naukowych a także w popkulturze. Zdawać by się mogło, że powiedziano już wszystko o politycznym i społecznym wymiarze tragedii. Paweł Sekuła znalazł jednak białą plamę na mapie opracowań dotyczących Czarnobyla. Czytelnik poznaje historię buntu uczestników likwidacji skutków katastrofy elektrowni atomowej. Pod względem tematyki książka jest pionierska, po raz pierwszy przedstawiając problem niezadowolenia i buntu, który narastał wśród tytułowych likwidatorów.
Oprócz osobistej tragedii młodych ludzi wysłanych do ratowania sytuacji w okolicy czarnobylskiej zony, historia ma przygnębiający kontekst polityczny. Większość osób zmobilizowanych do pracy w Czarnobylu była etnicznie nie-Rosjanami, a w dalszej kolejności nie-Słowianami. Bohaterowie książki to Bałtowie i Estończycy. Mieszkańcom Pribałtyki w likwidacji skutków katastrofy towarzyszyli m.in. Polacy, Ukraińcy, Ormianie, czy mieszkańcy azjatyckich republik ZSRS. Dziś nie ma złudzeń co do ówczesnej wiedzy Moskwy na temat zagrożeń, na jakie wysyłani byli likwidatorzy. Ta wiedza i cyniczny dobór mobilizowanych żołnierzy, budzi najgorsze skojarzenia z niemiecką polityką etniczną z czasów NSDAP. Świadome wysłanie tysięcy młodych ludzi na nieprzygotowaną merytorycznie akcję, nosi znamiona zbrodni etnicznej, która miała przybliżyć ZSRS do osiągnięcia celu całkowitej rusyfikacji krajów bałtyckich.
