wtorek, 8 lutego 2022

O etyce wydawniczej, a właściwie jej braku, czyli słów kilka o wznowieniu książki "Śladami pierwotnych wierzeń" Leonarda J. Pełki nakładem Wydawnictwa Replika

Leonard J. Pełka, "Śladami pierwotnych wierzeń",
Wydawnictwo Replika, Poznań 2021, 272 strony.
Wznowienia Repliki omówiłem na naszych łamach już dwukrotnie, choć do tej pory dotyczyły one książek autorstwa Bohdana Baranowskiego ("Pożegnanie z diabłem i czarownicą" oraz "Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku"). Zwracałem przy nich uwagę, iż nie zawierały one stosownego wstępu, w którym: 1. Zostałaby oddana cześć zasłużonemu badaczowi; 2. Przybliżonoby perspektywę autora, kontekst i okoliczności powstania pracy, rozliczono się z konkretnymi ustaleniami podanymi w książce, jeśli te zdążyły się zdezaktualizować, a także zaprezentowano nowszą literaturę przedmiotu. O ile w przypadku tych konkretnych książek Baranowskiego było to spore niedociągnięcie, ale jeszcze nie grzech niewybaczalny, o tyle wznawiając na tych samych zasadach "Śladami pierwotnych wierzeń" Leonarda J. Pełki, Wydawnictwo Replika dopuściło się czynu haniebnego i pożałowania godnego.

Moje powyższe słowa bynajmniej nie są przesadzone. Omawiana książka, wydana pierwotnie w 1963 roku, zestarzała się bardzo brzydko. Za przykład niech posłuży poniższy cytat:
"Religia stanowi jedną z form ideologii społeczeństwa klasowego. Rzeczywistość społeczna, w której byt materialny człowieka, jego ambicje i dążenia są ograniczone przez irracjonalne stosunki społeczne, stwarza realne możliwości dla rozwoju poglądów religijnych. Współcześnie większość mieszkańców naszego globu żyje w ustroju kapitalistycznym, który - jak powszechnie wiadomo - jest ustrojem eksploatatorskim. «Bezsilność klas wyzyskiwanych w walce z wyzyskiwaczami - czytamy w artykule W. Lenina 'Socjalizm i religia' - równie nieuchronnie rodzi wiarę w lepsze życie pozagrobowe, jak bezsilność dzikusa w walce z przyrodą rodzi wiarę w bogów, diabłów, cuda itp.»" (s. 10, pominięto przypisy).
Pozostała część książki utrzymana jest w podobnym tonie i stanowi ona raczej  komunistyczny manifest antyreligijny, aniżeli rzetelną pracę z zakresu religioznawstwa. Pójdźmy za ciosem i przytoczmy kolejny fragment:
"Nie bez znaczenia dla rozwoju laicyzacji jest to, że socjalistyczne stosunki produkcyjne zapewniły 1/3 ludności globu ziemskiego możliwości wszechstronnego rozwoju osobowości, likwidując prywatną własność środków produkcji i wyzysk człowieka przez człowieka" (tamże, s. 13).
Jeśli chodzi o wartość merytoryczną zawartości, to nie zamierzam w tym miejscu opisywać problemu szczegółowo. Książka, w której od niechcenia i zupełnie na marginesie właściwych rozważań wspomina się o przejściu z matriarchatu na patriarchat (sic) lub Yggdrasil oraz święty Dąb Słowian przytacza się mimochodem przy omawianiu totemizmu, zasługuje raczej na wnikliwą krytyczną analizę, która poskutkowałaby odpowiednim wydaniem krytycznym, a nie zrobionym na "odwal się", niewymagającym wznowieniem, niewiele różniącym się od najzwyklejszych reprintów typowych dla Armoryki.

Trochę głupio pisać w ten sposób o tak zasłużonym badaczu (jakby nie było późniejszym autorze "Polskiej demonologii ludowej", pozycji o niebo lepszej, choć też niepozbawionej wad), niemniej książka ta, gdyby miała wyjść dziś (po raz pierwszy, nie w formie reprintu), nie zostałaby dopuszczona do druku przez żadne szanujące się wydawnictwo naukowe. Opisanie wierzeń ludów "pierwotnych" (obecnie wzmiankowanych w literaturze pod mianem "tradycyjnych" tudzież "typu tradycyjnego") jest tutaj jedynie pretekstem do nieustannej krytyki religii jako takiej. Każdy opis (często niezbyt trafny czy dokładny) pojawiających się tu form religii (np. fetyszyzm, totemizm, manizm itd.) czy nakreślenie tła społeczno-gospodarczego, które przyczyniło się do wykreowania konkretnych systemów mitologicznych, w książce Pełki służy do opisywania dowolnych wierzeń jako czynnika ograniczającego ludzki umysł, a dowolnej religii jako więzów pętających rzesze ludzi niezdolnych do sprzeciwienia się wyzyskującym ich kapłanom czy feudałom. Jak można się łatwo przekonać w trakcie lektury, "tylko komunizm może nas zbawić".

Dlaczego to akurat wznowienie Repliki jest szczególnie nikczemnym skokiem na kasę czytelników? Jak wskazałem wyżej, Replika nie podejmuje wysiłku opatrzenia swoich wznowień stosownym krytycznym wstępem, ale to nie wszystko. Wydawnictwo jakby "zapomina" wspomnieć w opisach swoich książek i w materiałach promocyjnych, że czytelnik ma do czynienia z pracami napisanymi kilkadziesiąt lat temu. Tym samym nie informuje, że pozycje te mogą być zdezaktualizowane. Dowodem szczególnego wyrachowania Repliki jest umieszczenie na okładce rysunku rzeźby mającej przywołać jasne skojarzenie z bliżej nieokreślonym słowiańskim bóstwem, być może solarnym. Jakkolwiek z jednej strony można być wdzięcznym, że to wydawnictwo, wykorzystując modę na słowiańskie korzenie, zdecydowało się wznowić wiele wartościowych pozycji, to jednak z drugiej strony, w przypadku nowego wydania "Śladami pierwotnych wierzeń", Replika nie stoi moralnie wyżej od Bellony wydającej turbolechicką pseudonaukę.

———
Spodobała Ci się powyższa treść? Możesz postawić twórcy kawę [w tym miejscu].

Zobacz także:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz