niedziela, 13 listopada 2022

Przemysław Urbańczyk, "Co się stało w 966 roku?". Recenzja.

Książka Przemysława Urbańczyka pt. "Co się stało w 966 roku?" została wydana w okolicznościach celebracji 1050. rocznicy chrztu Mieszka I, szumnie i bezpodstawnie nazywanej rocznicą "chrztu Polski", która przypadała na 2016 r. Profesor Urbańczyk stwierdził bowiem, iż jest to doskonała okazja do podjęcia refleksji nad początkami polskiej państwowości oraz konfrontacji z mitami nt. tradycyjnej wizji powstania Państwa Polskiego.

Przemysław Urbańczyk, "Co się stało w 966 roku?",
Wydawnictwo Zysk i s-ka, Poznań 2016, 168 stron (+ 16 stron z ilustracjami).
"Co się stało w 966 roku?" to pozycja o charakterze popularno-naukowym, z naciskiem na aspekt popularyzatorski. Urbańczyk na przestrzeni siedmiu rozdziałów przygląda się wątpliwościom związanym z utrwalonymi w szerszej świadomości wizjami najwcześniejszej historii naszego kraju, strukturom organizacyjnym państwa wczesnopiastowskiego, okolicznościom chrztu Mieszka I, możliwemu pochodzeniu pierwszego historycznego władcy Polski, relacjom z Kościołem i wielką polityką zachodniego świata, a także brakowi uchwytnych archeologicznie działań świadczących o realnym zaangażowaniu Mieszka I w ewangelizację jego poddanych.

W trakcie lektury omawianej pozycji można odnieść wrażenie, że powstała ona głównie po to, by promować hipotezę o wielkomorawskim pochodzeniu (przodków) Mieszka I. Sam Urbańczyk zresztą niespecjalnie się z tym kryje, bowiem - jak napisał - zadaniem tej książki jest "spopularyzowanie nieortodoksyjnych alternatyw, a nie przeprowadzenie żmudnego wywodu naukowego" (s. 33). Trzeba przyznać, że argumentacja profesora jest spójna, logiczna i przystępnie przedstawiona. Pozwala ona zrozumieć pewne niejasności wyłaniające się z ubogiej bazy źródłowej, a także uzupełnić określone luki w (pre)historii państwa pierwszych Piastów. Jednakże Urbańczyk przygląda się tej hipotezie dość jednostronnie, nie zauważając jej słabych punktów (a raczej zwyczajnie je pomijając). Na kartach książki pojawia się również hipoteza normańskiego pochodzenia Mieszka I, lecz potraktowano ją po macoszemu - choć zostaje słusznie odrzucona, to jednak argumentacja jest w tym wypadku dosyć uboga.

Do sporych minusów niniejszej pozycji należy zaliczyć zupełny brak przypisów (sic!) czy wyszczególnionej bibliografii (sic!). Pod koniec książki zostaje podana jedynie "Literatura uzupełniająca" zawierająca zaledwie dziesięć tytułów (sic!). Także w toku narracji Urbańczyk, polemizując z utartymi teoriami lub powołując się na nowe ustalenia, z niezwykłą powściągliwością podaje nieliczne nazwiska innych badaczy. To wszystko sprawia, że bardziej wymagający czytelnik może być nieusatysfakcjonowany tą lekturą. Takiego zaniedbania bynajmniej nie można tłumaczyć popularyzatorskim charakterem pracy.

"Co się stało w 966 roku?" ma jednak swoje zalety. Na pochwałę zasługuje wyjaśnienie, na czym tak właściwie polegał obecnie powszechnie zachwalany zmysł polityczny Mieszka I, dlaczego przyjęcie chrześcijaństwa było dla tego władcy opłacalne w realizowaniu obranych celów politycznych, jakie były niuanse wielkiej polityki zachodniego (chrześcijańskiego) świata w kontekście początków polskiej państwowości, a także ukazanie, że - wbrew części źródeł pisanych - źródła archeologiczne w najmniejszym stopniu nie potwierdzają zapału misyjnego wielkopolskiego księcia.

Książkę tę polecam raczej jako lekturę uzupełniającą "pod kontekst", przy czym sugeruję, by nie podchodzić do niej bez uprzedniego zapoznania się np. z "Barbarzyńską Europą" Karola Modzelewskiego, bowiem w recenzowanej pozycji kwestie ustroju plemiennego zostały właściwie pominięte, przez co prezentowany obraz (zwłaszcza zderzenia dwóch światów: pogańskiego i chrześcijańskiego) jest niepełny. Zresztą sam Urbańczyk odrzuca koncepcję plemienia na rzecz pozbawionej ścisłej definicji etniczności.

— 
Spodobała Ci się powyższa treść? Możesz postawić twórcy kawę [w tym miejscu].

Zobacz także:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz