sobota, 15 października 2022

Wojciech Mrozowicz, "Śląskie języków pomieszanie". Recenzja.

Wojciech Mrozowicz, "Śląskie języków pomieszanie",
Wydawnictwo Chronikon, Wrocław 2021, 70 stron.
Niedawno natrafiłem na małą książeczkę prof. dr. hab. Wojciecha Mrozowicza pt. "Śląskie języków pomieszanie". Wchodzi ona w skład serii "Forum kultury historycznej". Autor jest mediewistą, którego zainteresowania naukowe obejmują m.in. średniowieczną historię Polski i Śląska, a także historię dziejopisarstwa oraz hagiografii. W omawianej pozycji podjął się przedstawienia języków, które były obecne na średniowiecznych ziemiach śląskich: polskiego, niemieckiego, czeskiego, łacińskiego, hebrajskiego czy nawet jidysz (choć dwa ostatnie są zaledwie wzmiankowane).

Na kartach "Śląskiego języków pomieszania" zostaje nakreślone tło historyczne zmian w składzie etnicznym średniowiecznego Śląska, a co za tym idzie - zmian w popularności poszczególnych języków. Dla dobrego zobrazowania omawianych zagadnień Mrozowicz przytacza liczne zabytki ówczesnego piśmiennictwa: w większości zapisane łaciną i dialektami j. niemieckiego, w których sporadycznie pojawia się słownictwo polskie oraz czeskie, co nie powinno w żaden sposób dziwić. Przykłady z j. polskiego dotyczą głównie nazw miejscowych, jednakże przytoczone zostaje także słynne pierwsze zapisane polskie zdanie: "Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai" z "Księgi henrykowskiej". Z punktu widzenia polskiego czytelnika ciekawe mogą się wydać także przykłady najstarszych druków w j. polskim. Są to modlitwy "Ojcze nasz...", "Zdrowaś Maryja" i "Wierzę w Boga ojca" ze statutów synodalnych biskupa Konrada (1475 r.).

Książeczka ma charakter popularno-naukowy (z mocnym naciskiem na aspekt popularyzatorski), dlatego też kierowana jest raczej do kompletnego laika. Bardziej wymagający czytelnik może poczuć się zawiedziony niskim stopniem uszczegółowienia poszczególnych zagadnień. Książka o takim tytule aż prosi się o lepsze ukazanie relacji etnicznych mieszkańców ówczesnego Śląska czy konsekwencji przejścia wczesnośredniowiecznych Słowian z kręgu kultury oralnej (przedpiśmiennej) do kręgu kultury piśmiennej. Jak na pozycję traktującą o językach, zbyt mało miejsca poświęcono właśnie językowi. Jednak niekoniecznie jest to błąd, bowiem być może Mrozowicz uczciwie nie chciał wchodzić w buty językoznawcy.

"Śląskie języków pomieszanie" stanowi dobry przykład książki, przy której zakupie nie należy sugerować się samym tytułem. Czytelnik bowiem nie dowie się z niej zbyt wiele na temat ewolucji języków używanych przez dawnych mieszkańców Śląska ani nie pozna dobrze kwestii wzajemnych wpływów między tymi językami. Narracja książki ucina się zaraz po wynalezieniu druku i zakończeniu średniowiecza, przez co w najmniejszym stopniu nie jest ona przydatna w odnalezieniu odpowiedzi na pytania dotyczące uformowania się późniejszego etnolektu śląskiego.

Czy polecam? Tak, ale tylko i wyłącznie laikom rozpoczynającym swoją przygodę z historią języka czy innymi obszarami językoznawstwa.

— 
Spodobała Ci się powyższa treść? Możesz postawić twórcy kawę [w tym miejscu].

Zobacz także:

2 komentarze:

  1. Jarosław Kędzierzyn-Koźle16 października 2022 09:51

    Tak naprawdę wszystko czego potrzeba rodzimowiercy, znajduje się w Mitologii Słowian Gieysztora i Kulturze Ludowej Słowian Moszyńskiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie tak nie jest. Rodzime wierzenia Słowian są niezwykle rozbudowane i nie da się ich rzetelnie ująć w dwóch zaledwie książkach. Lektur potrzebnych do pełnego zrozumienia istoty rodzimej wiary jest z kilkadziesiąt, jak nie więcej. Poza tym Gieysztor zdążył się nieco zdezaktualizować.

      Usuń